Rynek systemów antydronowych nie ma cennika. Ma oferty, a to nie to samo. Najlepiej udokumentowana polska cena pochodzi z przetargu, który się nie odbył: Nadbużański Oddział Straży Granicznej zabezpieczył 12,1 mln zł na dwa mobilne systemy radarowo-wizyjne z jammerem, a wpłynęły cztery oferty w przedziale od 23,1 do 43,2 mln zł. Postępowanie unieważniono, bo rynek okazał się dwa razy droższy niż szacunek zamawiającego. Ta jedna liczba mówi o ekonomice C-UAS więcej niż wszystkie zestawienia cen krążące po branżowych publikacjach — a mówi to, że budżety liczone „z rozeznania rynku” potrafią się mylić o 100 procent.
Ten tekst nie jest cennikiem. Jest metodą liczenia. Pokazuje, które liczby dotyczące kosztów C-UAS da się w Polsce zweryfikować, których nie da się i dlaczego, oraz jak zbudować rachunek pięcioletni, który przeżyje kontakt z komisją przetargową. Punktem odniesienia jest polski operator infrastruktury krytycznej po 4 lipca 2026 r., a więc po wejściu w życie nowelizacji, która przesunęła część odpowiedzialności za reakcję na dronę z państwa na operatora — i przy okazji dołożyła mu pozycję kosztową, której nie znajdzie w żadnej ofercie handlowej.
Dlaczego zestawienia cen z internetu są bezużyteczne
Publikacje o kosztach systemów antydronowych opierają się zwykle na trzech rodzajach źródeł: ogłoszeniach z platform handlowych typu Alibaba, GlobalSources czy Made-in-China, wpisach na forach użytkowników oraz raportach rynkowych. Żaden z tych trzech nie nadaje się do budowy budżetu.
Ogłoszenie na platformie handlowej nie jest ceną, tylko zaproszeniem do negocjacji przy nieznanej specyfikacji. Radar „za 34 tys. USD” nie ma podanego zasięgu wykrycia dla określonej powierzchni skutecznej odbicia, nie ma warunków pomiaru, nie ma informacji o prawdopodobieństwie wykrycia ani o współczynniku fałszywych alarmów. Liczba bez warunków pomiaru nie znaczy nic — a w materiałach sprzedażowych bywa podawana właśnie tak. Do tego dochodzi problem, którego w Polsce zignorować się nie da: sprzęt kupowany do ochrony obiektu wpisanego na listę infrastruktury krytycznej podlega ocenie pod kątem zaufania do dostawcy i łańcucha dostaw, a chińska oferta z platformy B2B tej oceny nie przejdzie.
Raporty rynkowe są w tej dziedzinie równie zawodne, tylko subtelniej. Prognozy wielkości globalnego rynku C-UAS na 2026 rok, publikowane przez różne firmy analityczne, rozjeżdżają się w przedziale mniej więcej od 4 do 14,4 mld USD. To rozbieżność ponad trzykrotna dla tego samego roku i tego samego rynku, wynikająca głównie z tego, że każdy raport inaczej definiuje granicę między C-UAS a obroną przeciwlotniczą krótkiego zasięgu i inaczej traktuje systemy wyłącznie detekcyjne. Jeżeli analitycy nie potrafią uzgodnić rozmiaru rynku z dokładnością lepszą niż trzykrotność, ich prognozy cen jednostkowych nie są podstawą do niczego.
Zostaje jedno źródło, które w Polsce działa: dokumentacja zamówień publicznych. Jest jawna, zawiera opis przedmiotu zamówienia, kwotę zabezpieczoną przez zamawiającego i kwoty złożonych ofert. To jedyne miejsce, w którym cena występuje razem ze specyfikacją.
Co naprawdę wiadomo o polskich cenach
Przetarg Nadbużańskiego Oddziału SG (2025) jest najlepiej udokumentowanym polskim punktem odniesienia dla systemu mobilnego. Przedmiotem zamówienia były dwa systemy zabudowane na pojeździe terenowym 4×4, każdy z radarem z anteną AESA, głowicą optoelektroniczną z kamerą dzienną i termowizyjną, dalmierzem laserowym, sensorem RF oraz jammerem sygnałów sterujących i nawigacyjnych, wraz ze szkoleniem operatorów i zapewnieniem kompatybilności z istniejącą infrastrukturą SG. Zamawiający przeznaczył 12,1 mln zł. Wpłynęły cztery oferty, wszystkie od podmiotów z siedzibą w Polsce: najniższa około 23,1 mln zł, najwyższa ponad 43,2 mln zł. Postępowanie unieważniono z braku możliwości zwiększenia środków.
Po podzieleniu przez dwa daje to orientacyjnie od 11,5 do 21,6 mln zł za jeden kompletny mobilny zestaw wykrywająco-neutralizujący — obliczenie własne, przy założeniu równego podziału ceny między dwa egzemplarze i przy zastrzeżeniu, że oferta obejmowała także szkolenie i prace integracyjne. Kontrola Komendy Głównej SG nie stwierdziła nieprawidłowości mających wpływ na wynik postępowania, wskazała natomiast dwa uchybienia formalne, w tym dotyczące sposobu udokumentowania rozeznania rynku i szacowania wartości zamówienia. To jest sedno sprawy: zamawiający nie zawyżył wymagań, tylko zaniżył szacunek, bo szacował na podstawie tego samego rodzaju danych, na których opiera się większość branżowych zestawień cen.
Drugi punkt odniesienia jest wojskowy i pokazuje inną skalę. Umowa na system SAN, podpisana 30 stycznia 2026 r. przez Agencję Uzbrojenia z konsorcjum PGZ i Kongsberg Defence & Aerospace, ma wartość około 15 mld zł netto i obejmuje 18 modułów bateryjnych, 18 plutonów dowodzenia, plutony ogniowe oraz 703 pojazdy, z finansowaniem głównie z instrumentu SAFE. Prosty podział daje rząd wielkości około 830 mln zł na moduł bateryjny. Liczba ta nie przekłada się na obiekt cywilny — obejmuje pojazdy, efektory kinetyczne, systemy dowodzenia i logistykę wojskową — ale wyznacza górną granicę skali i pokazuje, ile kosztuje zdolność, a nie urządzenie.
Trzeci punkt to skala rzeczywistego nasycenia. Wojsko Polskie dysponuje około czternastoma systemami SKYctrl polskiej firmy APS, zakupionymi w 2022 roku. W kraju, który ma ponad 3 bln zł majątku zaliczanego do infrastruktury krytycznej, liczba wdrożonych cywilnych systemów antydronowych jest na tyle mała, że nie tworzy rynku porównawczego. Stąd rozrzut ofert w przetargu SG.
Koszt, którego nie ma w ofercie: SUFO i decyzja o dopuszczalności
Od 4 lipca 2026 r. obowiązuje ustawa z 29 maja 2026 r. o zmianie ustawy o zarządzaniu kryzysowym oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. 2026 poz. 815). Zmienia ona 27 aktów prawnych i jest w mediach opisywana skrótowo jako przyznanie operatorom infrastruktury krytycznej prawa do zagłuszania dronów. To skrót mylący i kosztowny w skutkach budżetowych.
Ustawa daje operatorowi infrastruktury krytycznej kompetencję do podjęcia decyzji o dopuszczalności zastosowania urządzeń uniemożliwiających telekomunikację — na czas niezbędny do wykonania czynności przez pracowników ochrony specjalistycznych uzbrojonych formacji ochronnych, z uwzględnieniem konieczności minimalizacji skutków braku możliwości korzystania z usług telekomunikacyjnych. O zastosowaniu urządzeń operator niezwłocznie informuje ministra właściwego do spraw wewnętrznych, Prezesa UKE oraz kierownika jednostki organizacyjnej podległej MON właściwej w sprawach zarządzania częstotliwościami.
Konsekwencja kosztowa jest bezpośrednia. Operator nie kupuje jammera dla siebie — kupuje go dla SUFO, a to znaczy, że do rachunku wchodzi obsadzone całodobowo stanowisko kwalifikowanych pracowników ochrony z odpowiednim przeszkoleniem i dopuszczeniem. Sam sprzęt bez tej obsady jest w świetle ustawy urządzeniem, którego nie ma kto legalnie użyć.
Policzmy dolną granicę. Pełne pokrycie doby przez rok to 8760 godzin. Przy nominalnym wymiarze czasu pracy pomniejszonym o urlopy, absencje chorobowe i szkolenia realny roczny fundusz jednego etatu wynosi rzędu 1700–1750 godzin, co daje około pięciu etatów na jedno stanowisko obsadzone w trybie ciągłym. Minimalna stawka godzinowa dla umów cywilnoprawnych wynosi w 2026 roku 31,40 zł brutto, a minimalne wynagrodzenie 4806 zł brutto miesięcznie. Iloczyn 8760 godzin i stawki minimalnej daje około 275 tys. zł rocznie — i to jest wartość, poniżej której zejść się nie da przy jednym stanowisku rozliczanym po ustawowym minimum, bez marży wykonawcy, bez dodatków za pracę w nocy i święta, bez kosztów dopuszczenia do broni i bez uwzględnienia tego, że kwalifikowany pracownik ochrony z bronią kosztuje na rynku wyraźnie więcej niż pracownik niekwalifikowany.
Realny koszt kontraktu SUFO na stanowisko antydronowe będzie wielokrotnością tej kwoty. Jaką dokładnie — nie wiadomo, i piszemy o tym niżej.
Model pięcioletni: jak liczyć, żeby liczba się obroniła
Kalkulacja, która ma przetrwać ocenę, składa się z sześciu bloków. Każdy z nich trzeba wypełnić własnymi liczbami; poniżej podano, skąd je brać i jakie warunki im towarzyszą.
Blok 1 — sensory. Liczba punktów sensorowych wynika z geometrii obiektu i z zasięgu wykrycia dla przyjętej klasy celu, nie z katalogu. Zanim padnie liczba radarów, musi paść wymagana odległość detekcji dla drona o określonej powierzchni skutecznej odbicia, przy określonej pogodzie i przy określonym prawdopodobieństwie wykrycia. Bez tych trzech warunków liczba w kilometrach jest pusta.
Blok 2 — efektory. Tu decyduje prawo, nie technika. Katalog dopuszczalnych środków i podmiotów uprawnionych do ich użycia wyznacza ustawa, a nie oferta dostawcy.
Blok 3 — integracja i C2. Maszty, zasilanie, okablowanie, łącza, serwerownia, integracja z istniejącym systemem ochrony obiektu i z systemami sterowania. W przetargu SG integracja z istniejącą infrastrukturą była wprost elementem przedmiotu zamówienia — to sygnał, ile waży.
Blok 4 — ludzie. Operatorzy stanowiska C2 plus obsada SUFO. Liczone jako etaty przeliczeniowe według wzoru z poprzedniej sekcji, nie jako „dodatkowe obowiązki obecnej ochrony”.
Blok 5 — utrzymanie. Serwis, kalibracja, aktualizacje bazy sygnatur, energia. Ostatnia pozycja bywa pomijana, a radar i głowica pracujące całą dobę są odbiorem ciągłym.
Blok 6 — modernizacja. To jest pozycja, którą w cywilnych kalkulacjach pomija się najczęściej i która najbardziej boli. Cykl życia zagrożenia jest w tej dziedzinie krótszy niż cykl amortyzacji sprzętu. Producenci mówią o tym otwarcie: system adekwatny dziś wymaga modernizacji w perspektywie kwartałów, nie lat, bo zmieniają się protokoły sterowania, pojawiają się łącza światłowodowe i tryby autonomiczne odporne na zagłuszanie. Budżet, który zakłada pięcioletnią amortyzację bez pozycji modernizacyjnej, zakłada w istocie, że przeciwnik przez pięć lat nic nie zmieni.
Do tego dochodzi ryzyko kursowe. Znaczna część komponentów jest rozliczana w USD lub EUR, a umowy serwisowe bywają indeksowane. Przy kontrakcie pięcioletnim to nie jest szczegół księgowy, tylko realna pozycja ryzyka — i dlatego w tym tekście kwoty zagraniczne podajemy w walucie oryginalnej, bez przeliczania na złote po kursie, który do dnia płatności i tak się zmieni.
CAPEX, OPEX i usługa — w Polsce to nie jest wolny wybór
Podręcznikowy wybór między zakupem na własność a modelem abonamentowym zakłada, że obie ścieżki są dostępne. W polskich warunkach nie są, przynajmniej nie w pełnym zakresie.
Model usługowy, znany na świecie jako C-UAS as a Service, opiera się na tym, że dostawca instaluje własne sensory i sam je obsługuje, a klient płaci abonament. W warstwie detekcyjnej to działa. W warstwie neutralizacyjnej rozbija się o konstrukcję ustawy: decyzję o dopuszczalności podejmuje operator infrastruktury krytycznej, a czynności wykonują pracownicy SUFO. Zewnętrzny podmiot komercyjny nie przejmie tej odpowiedzialności, choćby chciał. Można kupić detekcję jako usługę; odpowiedzialności za reakcję kupić się nie da.
Praktyczny wniosek jest taki, że realistyczny model dla polskiego operatora jest hybrydowy: pilotaż detekcyjny w modelu usługowym lub najmu, żeby zebrać dane o rzeczywistej liczbie i charakterystyce przelotów nad obiektem, a dopiero na tej podstawie decyzja o zakupie warstwy efektorowej i o wymiarze obsady. Pilotaż ma tę zaletę, że generuje własne dane wejściowe do analizy ryzyka zamiast opierać ją na doniesieniach prasowych.
Skąd pieniądze — i dlaczego ich na razie nie ma
Tu ekonomika zderza się z administracją. W ramach Programu ochrony ludności i obrony cywilnej środki nie mogą być niższe niż 0,3 proc. PKB rocznie, co w 2026 roku daje ponad 17,2 mld zł, z czego połowa trafia do wojewodów. Problem polega na tym, że w obszarach programu — schrony i ukrycia, systemy alarmowania i łączności, magazyny kryzysowe — nie ma pozycji obejmującej zakup systemów antydronowych. Samorządy, które przeprowadziły postępowania i wybrały wykonawców, czekają na rozstrzygnięcie kwestii finansowania. Przedstawiciele miast i powiatów wskazują, że środki „leżą na kontach”, bo brakuje rozporządzeń wykonawczych precyzujących, co można sfinansować, a wydatek może zostać później zakwestionowany.
Osobno zabezpieczono 7 mld zł dla MSWiA na modernizację i doposażenie służb, przy czym realne uruchomienie finansowania jest odległe o około dwa lata.
Dla operatora infrastruktury krytycznej wniosek jest jednoznaczny i niewygodny: na dziś zakup systemu antydronowego jest wydatkiem własnym operatora, a nie pozycją współfinansowaną, i tak trzeba go planować. Uzasadnienie biznesowe musi się obronić bez dotacji.
Ekonomika wymiany: dlaczego drogi efektor przegrywa
Ostatni element rachunku dotyczy kosztu pojedynczej interwencji i jest w Polsce dobrze zilustrowany. W nocy z 9 na 10 września 2025 r. do polskiej przestrzeni powietrznej wtargnęło około dwudziestu rosyjskich bezzałogowców, w tym maszyny typu Gerbera — konstrukcje ze sklejki i styropianu, wyceniane przez analityków na 10–20 tys. USD. Do ich zwalczania użyto pocisków powietrze-powietrze.
Podawany koszt tych pocisków rozjeżdża się w zależności od źródła i tej rozbieżności nie należy uśredniać: Defence24 i Świat Dronów podają 2–2,5 mln USD za pocisk AIM-120 AMRAAM, portal technologiczny Wirtualnej Polski mówi o „ponad milionie dolarów”, a Spider’s Web szacuje rząd 10 mln zł. Różnica wynika prawdopodobnie z tego, czy mówimy o cenie jednostkowej z kontraktu, czy o koszcie odtworzenia z uwzględnieniem pakietu wsparcia, ale żadne z tych źródeł tego nie precyzuje. Wspólny mianownik pozostaje jednak niezmienny niezależnie od wariantu: efektor jest o dwa do trzech rzędów wielkości droższy od celu, a przy takiej proporcji obrona przegrywa ekonomicznie nawet wtedy, gdy wygrywa taktycznie.
Kierunek naprawy tej proporcji też jest w Polsce widoczny. Przekazane Polsce w ramach operacji Eastern Sentry drony przechwytujące MEROPS, prezentowane na poligonie w Nowej Dębie 18 listopada 2025 r., mają według przedstawicieli sił zbrojnych USA kosztować około 14,5 tys. USD za sztukę. To mniej więcej tyle, co cel. Warto przy tym pamiętać, że amerykańskie Joint C-sUAS Office już w 2021 roku wyznaczyło w kryteriach swoich demonstracji pułapy 15 tys. USD na jedno zwalczane BSP dla rozwiązań naziemnych i 37 tys. USD za system przenośny — to były wymagania konkursowe programu wojskowego, nie ceny rynkowe, ale pokazują, gdzie od pięciu lat ustawiona jest poprzeczka opłacalności.
Dla operatora cywilnego przełożenie jest następujące: jeżeli koszt jednej interwencji przekracza wartość szkody, której zapobiega, system nie jest zabezpieczeniem tylko kosztem stałym. Rachunek trzeba zrobić na własnych danych — wartość godziny przestoju obiektu, koszt ewakuacji, koszt przerwania procesu technologicznego.
Czego nie wiadomo o cenach i skuteczności
Ta lista jest częścią rachunku, nie dodatkiem do niego.
- Nie ma publicznie dostępnych stawek kontraktowych SUFO dla stanowisk antydronowych. Ogłoszenia rekrutacyjne pokazują widełki 24–40 zł za godzinę dla kwalifikowanego pracownika ochrony, ale to stawki oferowane pracownikowi, a nie cena, jaką płaci zamawiający — ta zawiera narzuty, marżę wykonawcy i współczynnik obsady. Bez tej liczby żaden model pięcioletni nie jest kompletny.
- Nie wiadomo, jak wygląda struktura kosztów utrzymania w polskich wdrożeniach. Powszechnie powtarzany wskaźnik 10–20 proc. wartości sprzętu rocznie nie ma w publicznie dostępnych źródłach oparcia w zweryfikowanej umowie serwisowej — to reguła kciuka przenoszona między publikacjami.
- Liczba plutonów ogniowych w programie SAN podawana jest rozbieżnie — komunikat KPRM i większość relacji mówią o 52, część publikacji branżowych o 54. Przy szacowaniu kosztu jednostkowego ta różnica ma znaczenie.
- Nie ma polskich danych o kosztach fałszywych alarmów. Każde wstrzymanie operacji na podstawie błędnej klasyfikacji ma cenę, a wskaźnik fałszywych alarmów jest parametrem, którego dostawcy nie podają razem z zasięgiem.
Te luki mają konsekwencje praktyczne. Pierwsza i trzecia decydują o tym, czy pięcioletni koszt posiadania zostanie zaniżony o kilkadziesiąt procent. Czwarta decyduje o tym, czy system po roku nie zostanie wyciszony przez zmęczoną załogę — co jest najczęstszym sposobem, w jaki drogie zabezpieczenie przestaje działać, nie psując się.
Wnioski operacyjne
1. Policz obsadę, zanim policzysz sprzęt. Wyznacz liczbę stanowisk wymagających obsady ciągłej, pomnóż przez 8760 godzin i przez realną stawkę kontraktową, nie przez stawkę minimalną. Jeśli ta liczba przekracza budżet, resztę kalkulacji można odłożyć. 2. Zażądaj od dostawcy zasięgu z warunkami pomiaru. Do postępowania wpisz kryterium w formie: odległość wykrycia dla celu o określonej powierzchni skutecznej odbicia, przy określonym prawdopodobieństwie wykrycia i określonym wskaźniku fałszywych alarmów, w warunkach opadu. Oferta bez tych parametrów jest nieporównywalna z żadną inną. 3. Wpisz do SIWZ pozycję modernizacyjną na cały okres umowy. Zdefiniuj ją jako obowiązek aktualizacji bazy sygnatur i wsparcia dla nowych typów łącza sterowania, z terminem reakcji, a nie jako opcję. 4. Ustal z zarządem, kto podejmuje decyzję o dopuszczalności — imiennie, z zastępstwem, w trybie dostępnym całodobowo, wraz ze ścieżką powiadomienia trzech organów wskazanych w ustawie. To jest procedura do napisania w tym tygodniu i nie wymaga żadnego zakupu. 5. Przeprowadź pilotaż wyłącznie detekcyjny przed decyzją o efektorach. Trzy do sześciu miesięcy zbierania danych o rzeczywistym ruchu BSP nad obiektem kosztuje ułamek zakupu docelowego i zamienia analizę ryzyka opartą na doniesieniach na analizę opartą na własnych obserwacjach. 6. Zweryfikuj własny szacunek wartości zamówienia u co najmniej trzech dostawców z pisemną specyfikacją. Przypadek Nadbużańskiego Oddziału SG pokazuje, że dwukrotne zaniżenie szacunku kosztuje cały rok postępowania. 7. Wylicz wartość godziny przestoju chronionego obiektu. Bez tej liczby nie da się ocenić, czy jakikolwiek wariant systemu ma uzasadnienie ekonomiczne. Dane są w firmie, nie u dostawcy. 8. Sprawdź w umowie z agencją ochrony, czy obecny zakres SUFO obejmuje czynności wobec BSP. Jeśli nie — to aneks i zmiana ceny kontraktu, którą trzeba zaplanować przed, a nie po zakupie sprzętu. 9. Nie planuj wydatku jako współfinansowanego. Zbuduj uzasadnienie, które broni się z budżetu własnego, i traktuj ewentualne przyszłe finansowanie zewnętrzne jako scenariusz optymistyczny.
Podsumowanie
Koszt ochrony antydronowej w Polsce dzieli się na część, którą widać w ofercie, i część, której w ofercie nie ma. Ta pierwsza — sensory, efektory, integracja — jest przy obiekcie przemysłowym liczona w milionach złotych i da się ją w przybliżeniu oszacować na podstawie jawnych dokumentów przetargowych. Ta druga — obsada, procedury, modernizacja, kompetencje decyzyjne — jest liczona w milionach złotych rocznie i nie ma jeszcze w Polsce dobrych punktów odniesienia.
Nowelizacja z 29 maja 2026 r. tę drugą część powiększyła. Przyznając operatorowi kompetencję decyzyjną i wiążąc wykonanie z pracownikami SUFO, ustawodawca przesunął ciężar z jednorazowego zakupu na stały koszt osobowy. Prasa opisała tę zmianę jako uzyskanie przez operatorów prawa do zagłuszania — i przy okazji podała błędną datę wejścia w życie. Dla kogoś, kto na tej podstawie planuje budżet, obie nieścisłości są kosztowne.
Praktyczna konsekwencja jest prosta i sprzeczna z intuicją zakupową: w ekonomice C-UAS najdroższą pozycją nie jest radar, tylko doba. Pytanie, na które trzeba odpowiedzieć przed pierwszym zapytaniem ofertowym, nie brzmi „jaki system”, tylko „ile godzin na dobę i przez ile lat ktoś musi przy nim siedzieć”.
Źródła
Źródła oficjalne i akty prawne
- Ustawa z dnia 29 maja 2026 r. o zmianie ustawy o zarządzaniu kryzysowym oraz niektórych innych ustaw, Dz.U. 2026 poz. 815 (ISAP).
- Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, System antydronowy SAN – kluczowe umowy podpisane, gov.pl, 30 stycznia 2026.
- Rozporządzenie Rady Ministrów z 11 września 2025 r. w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz minimalnej stawki godzinowej w 2026 r., Dz.U. 2025 poz. 1242.
- Polskie Porty Lotnicze S.A., Lotnisko Chopina wdraża system antydronowy, 30 maja 2023.
Ustalenia dziennikarskie i branżowe
- Bartłomiej Figaj, Kontrola po przetargu na system antydronowy dla SG. Postępowanie unieważniono, InfoSecurity24, 12 listopada 2025 — źródło danych o przetargu NOSG.
- Włodzimierz Kaleta, Chcą chronić infrastrukturę krytyczną przed dronami, ale prawo nie pozwala, WNP.pl, 21 maja 2026 — finansowanie, Program ochrony ludności, przypadek Sosnowca.
- Włodzimierz Kaleta, Polska luka antydronowa rośnie szybciej niż zagrożenie, WNP.pl, 24 lipca 2026 — stan nasycenia, wypowiedzi producentów.
- Defence24, Ile kosztuje antydron podarowany Polsce przez USA?, grudzień 2025 — koszt jednostkowy MEROPS.
- Podsumowanie sytuacji naruszeń polskiej granicy przez rosyjskie drony z 9/10 września 2025, Świat Dronów, wrzesień 2025.
- Michał Zawadzak, Nowelizacja ustawy o zarządzaniu kryzysowym. Zmiany w zwalczaniu dronów nad IK, Świat Dronów, 26 czerwca 2026.
- Prawo.pl, Nowelizacja ustawy o zarządzaniu kryzysowym 2026 rok, lipiec 2026 — potwierdzenie daty wejścia w życie.
Kontekst międzynarodowy
- Joint Counter-small UAS Office, kryteria demonstracji technologicznych (pułapy 15 tys. i 37 tys. USD), 2021.
- Unmanned Airspace, przegląd rynku C-UAS 2023 — dane Statisty o kosztach dla klientów miejskich (stan na 2020 r.).
- Prognozy wielkości rynku C-UAS na 2026 r.: MarketsandMarkets, Fortune Business Insights, Research and Markets, Unmanned Airspace — przywołane wyłącznie dla wykazania rozbieżności między nimi.

Dodaj komentarz