Ponad połowa systemów antydronowych obecnych na rynku opiera się na jednym typie czujnika. Tak wynika z przeglądu 144 rozwiązań przeprowadzonego w europejskim projekcie COURAGEOUS — i to jest liczba, od której warto zacząć każdą rozmowę o zakupie. W tym samym badaniu tylko w 5 procentach przeanalizowanych incydentów dronowych w chronionym obiekcie działał jakikolwiek system detekcji. Dobry system antydronowy nie jest więc tym, który ma najdłuższą listę funkcji w folderze, tylko tym, którego parametry ktoś zmierzył w scenariuszu odpowiadającym temu konkretnemu obiektowi. Od listopada 2024 roku istnieje bezpłatna europejska metodyka, która pozwala to zweryfikować przed podpisaniem umowy.
Ten tekst nie jest przeglądem rynku. Przegląd rynku zestarzeje się w rok, a poza tym większość dostępnych zestawień to przepisane materiały producentów. Jest to opis kryteriów, których można użyć w postępowaniu zakupowym i przy odbiorze — takich, które da się sprawdzić, a nie tylko przeczytać w specyfikacji. Kolejność jest odwrotna niż w folderach: najpierw scenariusz zagrożenia, potem wymagania mierzalne, potem dopiero technologia. Dostawca, który zaczyna rozmowę od produktu, a nie od pytania o obiekt, sprzedaje katalog, nie ochronę.
Rynek, na którym kupujemy
Zespół projektu COURAGEOUS zebrał dane o 260 systemach antydronowych i przeanalizował 144 z nich — te, dla których udało się uzyskać wystarczająco szczegółowe informacje. Rozkład stosowanych technologii wygląda następująco: monitoring częstotliwości radiowych obecny w 64 procentach systemów, radar mikrofalowy w 55, kamery światła widzialnego w 47, termowizja w 35, akustyka w 10, lidar w 4, proste czujniki podczerwieni w 2 procentach.
Ważniejszy jest jednak drugi rozkład — liczba technologii w jednym systemie. Pięćdziesiąt trzy procent rozwiązań na rynku to systemy jednosensorowe. Dwie technologie łączy 9 procent, trzy — 15 procent, cztery lub więcej — 23 procent. Oznacza to, że gdy folder mówi „wielosensorowa fuzja danych”, statystycznie rzecz biorąc mówi o mniejszości rynku, i warto ustalić, po której stronie tej granicy stoi oferowane urządzenie.
Druga liczba dotyczy stanu przygotowania obiektów, nie producentów. W przeglądzie incydentów wykonanym w tym samym projekcie tylko w 5 procentach zgłoszonych zdarzeń w chronionym miejscu działał operacyjny system detekcji. Reszta to zdarzenia zauważone przez człowieka, przez przypadek albo dopiero po skutku. To zmienia punkt odniesienia dla dyskusji o kosztach: alternatywą dla przeciętnego systemu nie jest system doskonały, tylko brak jakiejkolwiek rejestracji zdarzenia.
Kto naprawdę lata nad obiektem
Systematyczny przegląd incydentów europejskich w tym samym projekcie dał rozkład sprawców, który powinien wpływać na projekt systemu bardziej niż wpływa. Operatorzy łamiący przepisy bez wrogiego zamiaru — 55 procent. Działalność przestępcza, głównie przerzut kontrabandy — 25 procent. Działania o charakterze terrorystycznym — 10 procent. Nieuwaga — 7 procent, nieświadomość przepisów — 2 procent.
Uwaga do liczby: kategoryzacja pochodzi z przeglądu ponad dwustu incydentów na terenie Europy i opiera się na ocenie eksperckiej zamiaru sprawcy, a nie na ustaleniach postępowań. W materiale podsumowującym projekt pojawia się także większy zbiór — 823 incydenty zebrane globalnie. Traktujemy te liczby jako wskazanie proporcji, nie jako pomiar.
Wniosek dla architektury systemu jest konkretny. Jeśli dziewięć na dziesięć wykryć nie jest atakiem, kluczową zdolnością systemu nie jest siła rażenia, tylko rozróżnianie. System, który każde wykrycie podnosi do poziomu alarmu, w ciągu kwartału wytrenuje własną obsługę w ignorowaniu alarmów. To zjawisko ma nazwę i miary — wskaźnik uciążliwości i fałszywych alarmów — i jest to parametr o który należy pytać równie mocno jak o zasięg.
Rozkład miejsc zdarzeń też jest pouczający: obiekty prywatne 24 procent, lotniska 24, obiekty rządowe i wojskowe 16, działania służb ratowniczych 13, zakłady karne 10, stadiony 6. W analizie ryzyka wykonanej w projekcie najwyżej oceniono scenariusz więzienny — bo rozgrywa się w zabudowie miejskiej, gdzie nie da się utrzymać ciągłej kontroli przestrzeni. Najniżej — szczyt międzynarodowy, bo tam można rozstawić komplet narzędzi i wprowadzić ścisły reżim. Trudność nie wynika z wagi obiektu, tylko z tego, ile otoczenia da się kontrolować.
Sześć warstw detekcji i sześć stref ślepych
Każda modalność pomiarowa ma warunki, w których po prostu nie działa. Dostawca ma prawo ich nie eksponować; kupujący ma obowiązek o nie zapytać.
Monitoring RF (64 proc. systemów) jest pasywny, nie zdradza pozycji czujnika, potrafi wykryć emisję poza linią wzroku i odczytać część telemetrii. Ma jedną granicę, która przekreśla go całkowicie: wykrywa wyłącznie drony, które nadają. Statek powietrzny lecący po trasie zaprogramowanej, z wyłączonym łączem, jest dla niego niewidzialny. To samo dotyczy konstrukcji sterowanych przewodem — zjawisko opisaliśmy osobno przy okazji dronów FPV na światłowodzie. W zabudowie miejskiej dochodzi drugi problem: nasycenie widma podnosi liczbę fałszywych wskazań i utrudnia lokalizację.
Radar mikrofalowy (55 proc.) działa niezależnie od oświetlenia, daje odległość, prędkość radialną, a w części konfiguracji wysokość, i obejmuje duże obszary. Słabo radzi sobie z małymi obiektami o niewielkiej skutecznej powierzchni odbicia, zwłaszcza przy niższych częstotliwościach. Przy wyższych częstotliwościach zasięg spada w deszczu, mgle i śniegu. Jest podatny na zakłócenia — przypadkowe i celowe. I jest emiterem aktywnym, czyli sam daje się wykryć przez tego, kto obiekt rozpoznaje.
Kamery światła widzialnego (47 proc.) dają obraz zrozumiały dla człowieka i wysoką rozdzielczość przestrzenną przy odpowiedniej optyce, są pasywne. Ich skuteczność zależy od oświetlenia w sposób twardy: nocą i przy dużym zachmurzeniu spada wyraźnie, o ile nie doświetli się sceny — co z kolei znosi ich dyskrecję. Zamglenie i opady pogarszają zarówno wykrycie, jak i rozpoznanie.
Termowizja (35 proc.) widzi w całkowitej ciemności po sygnaturze silników i akumulatorów, jest mniej wrażliwa na dym i maskowanie. Traci kontrast przy ulewie, gęstej mgle i wysokiej temperaturze otoczenia. Ma niższą rozdzielczość niż kamera dzienna, co utrudnia rozpoznanie typu, a przy konstrukcji dalekiego zasięgu — wąskie pole widzenia.
Akustyka (10 proc.) nie zależy od widma elektromagnetycznego i wykrywa bez linii wzroku, a zestawy są kompaktowe i szybkie w rozstawieniu. Jej zasięg w dobrych warunkach liczy się w setkach metrów. Hałas otoczenia — wiatr, ruch drogowy, maszyny przemysłowe — potrafi całkowicie zamaskować sygnaturę. W obiekcie przemysłowym to nie jest uwaga teoretyczna.
Lidar (4 proc.) daje precyzyjne położenie przestrzenne i dobrze radzi sobie w otoczeniu z dużą liczbą elementów „zakłócających wizję”. Jest aktywny, więc wykrywalny. Mgła, deszcz i śnieg rozpraszają wiązkę, a ograniczenia bezpieczeństwa wzroku limitują moc, czyli zasięg.
Żadna z tych warstw nie jest opcjonalna dlatego, że jest droga — każda jest opcjonalna dlatego, że przeciwnik może wybrać warunki, w których ona zawodzi. Dobór warstw wynika z listy scenariuszy, nie z budżetu, choć budżet ostatecznie decyduje, ile z nich uda się kupić.
Fuzja sensorów bez marketingu
Fuzja danych z wielu czujników to w folderach synonim jakości. W praktyce jest to konkretny mechanizm z konkretnym efektem arytmetycznym: niezależne potwierdzenie z drugiej modalności obniża liczbę fałszywych wskazań, bo zjawisko generujące artefakt w radarze rzadko generuje jednocześnie artefakt w akustyce.
Warto jednak wiedzieć, o czym rozmawiamy. Wykorzystywane podejścia to filtry Kalmana i ich rozszerzenia do śledzenia toru, metody bayesowskie i filtry cząsteczkowe do zarządzania niepewnością, teoria Dempstera–Shafera tam, gdzie trzeba jawnie modelować konflikt między czujnikami o zmiennej wiarygodności, oraz — coraz częściej — sieci neuronowe ważące wkład poszczególnych sensorów zależnie od pogody i terenu. Pytanie do dostawcy nie brzmi „czy macie fuzję”, tylko „jak system zachowuje się, gdy dwa czujniki podają sprzeczne dane”. Odpowiedź „algorytm to rozstrzyga” oznacza, że nikt po stronie kupującego nie będzie umiał wyjaśnić decyzji operatora po zdarzeniu.
Drugie pytanie dotyczy tego, co się dzieje, gdy jedna warstwa odpada. System, który po utracie kanału RF traci też śledzenie radarowe, nie jest systemem wielosensorowym — jest systemem jednosensorowym z dodatkami.
Identyfikacja kooperacyjna i jej granice
Część ruchu nad obiektem można rozpoznać bez żadnego czujnika, korzystając z danych, które statek powietrzny sam podaje. To najtańsza warstwa filtrowania i warto ją wykorzystać jako pierwszą — pod warunkiem zrozumienia, czego ona nie obejmuje.
Remote ID. W Stanach Zjednoczonych obowiązkowe od 16 września 2023 roku. W Unii Europejskiej bezpośrednia zdalna identyfikacja jest powiązana z oznaczeniem klasy statku powietrznego i wymaganiami kategorii operacji, a nie po prostu z masą — to rozróżnienie ma znaczenie przy pisaniu wymagań. Sygnał przenosi numer rejestracyjny operatora, numer seryjny, pozycję i wysokość statku oraz pozycję pilota albo punktu startu. To ostatnie warto odnotować, bo powszechnie powtarza się, że lokalizację pilota daje wyłącznie czujnik RF — nie jest to prawda.
Zgłoszenia lotów. W Polsce zamiar wykonania lotu zgłasza się przez aplikację DroneTower, będącą mobilnym dostępem do systemu PansaUTM.
ADS-B i transpondery pozwalają odfiltrować lotnictwo załogowe, co w otoczeniu lotniska jest warunkiem użyteczności systemu.
Granica całej tej warstwy jest jedna i oczywista: dron, który nie chce być zidentyfikowany, nie będzie.
Neutralizacja w polskim stanie prawnym po 4 lipca 2026
Tu kończy się dywagacja techniczna i zaczyna prawna, a kolejność jest niezmienna: dostępność środka nie wynika z jego posiadania, tylko z uprawnienia.
Ustawa z 29 maja 2026 roku o zmianie ustawy o zarządzaniu kryzysowym oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. 2026 poz. 815) weszła w życie 4 lipca 2026 roku. Przekaz medialny sprowadził też treść nowelizacji do formuły „operatorzy infrastruktury krytycznej mogą legalnie używać zagłuszaczy”. Konstrukcja jest węższa: operator otrzymał kompetencję do podjęcia decyzji o dopuszczalności zastosowania środka, a nie prawo do samodzielnego jego uruchomienia. Czynność fizyczna pozostaje po stronie podmiotów uprawnionych, w obrębie obszaru chronionego. Szczegółową analizę tej konstrukcji, wraz z katalogiem podmiotów, opublikowaliśmy osobno — i to ona, a nie ten tekst, jest miejscem na rozstrzyganie kwestii proceduralnych.
Pozostaje kwestia, której nowelizacja nie zamyka. Stanowisko Prezesa UKE jest takie, że urządzenia zagłuszające nie mogą uzyskać pozytywnej oceny zgodności — ze względu na ryzyko dla łączności służb ratunkowych — i że nie istnieje legalna droga wprowadzenia ich do obrotu ani cywilnego zastosowania na terytorium Unii. Przepis szczególny w ustawie o zarządzaniu kryzysowym tworzy podstawę do użycia, ale nie rozstrzyga automatycznie statusu wyrobu w reżimie dyrektyw RED i EMC. Dla zamawiającego oznacza to konkretne ryzyko: sprzęt kupiony w dobrej wierze może nie mieć ważnej podstawy do wprowadzenia do obrotu. Przed ogłoszeniem postępowania warto uzyskać stanowisko na piśmie, a nie zapewnienie dostawcy.
Jeśli chodzi o samą skuteczność środków miękkich — twierdzenie, że zagłuszanie jest metodą najskuteczniejszą, było prawdziwe kilka lat temu i przestało być twierdzeniem ogólnym. Sterowanie przewodem światłowodowym usuwa łącze radiowe z równania. Nawigacja inercyjna i wizualno-terenowa usuwa zależność od GNSS, przez co przekłamanie sygnału nawigacyjnego przestaje działać. Warto też skorygować powtarzany opis skutku zagłuszania. Przerwanie łącza nie oznacza „unieszkodliwienia”. Domyślną reakcją większości platform konsumenckich jest powrót w kierunku punktu startu, co może oznaczać przelot nad obiektem, a nie oddalenie się od niego. Inne możliwe zachowania to zawis, opadanie albo kontynuacja misji zaprogramowanej. Procedura reagowania musi opisywać wszystkie te przypadki, bo w każdym z nich co innego dzieje się z ładunkiem.
Jak zapisać to w postępowaniu
Do października 2024 roku odpowiedź na pytanie „jak porównać dwie oferty” brzmiała: nie da się, bo każdy producent mierzy inaczej. To się zmieniło. W projekcie COURAGEOUS, finansowanym z unijnego Funduszu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, powstała prenorma CWA 18150:2024 „Unmanned aircraft systems — Counter UAS — Testing methodology”, opublikowana przez CEN-CENELEC w listopadzie 2024 roku. Dokument jest bezpłatny.
Co z niego wynika praktycznego dla zamawiającego:
- Dziesięć scenariuszy odniesienia — zakład karny, lotnisko, elektrownia jądrowa, budynek rządowy, stadion, koncert plenerowy, wiec polityczny, szczyt międzynarodowy, granica lądowa, granica morska. Każdy z opisanymi warunkami środowiskowymi, charakterystyką statku powietrznego i naturą zagrożenia. Architektura jest otwarta — własny scenariusz pisze się na tym samym szablonie.
- Wymagania w klasyfikacji shall / should / may, według terminologii IEEE 29148. Pozwala to rozdzielić w specyfikacji to, bez czego oferta odpada, od tego, co jest przedmiotem oceny punktowej.
- Metryki liczone tak samo dla wszystkich — na podstawie wyników prawdziwie dodatnich, fałszywie dodatnich, fałszywie ujemnych i prawdziwie ujemnych, liczonych jako udział czasu trwania trajektorii, a nie liczba zdarzeń. Z tego wyprowadza się precyzję i wskaźnik F1, normalizowane do skali od 0 do 1 i agregowane w komponenty z wagami ustalanymi przez użytkownika.
- Otwarty format zapisu danych w JSON, opublikowany przez zespół projektu. Można go wpisać jako wymóg, żeby porównać dostawców na tych samych danych i przeprowadzić własny test odbiorczy.
Metodykę zwalidowano w trzech próbach terenowych — w Grecji na lotnisku ateńskim, w Belgii na poligonie Lombardsijde i w Hiszpanii w ośrodku ATLAS — z użyciem dronów wyposażonych w rejestratory GPS jako źródło prawdy odniesienia, uzupełnione o telemetrię z autopilota. W próbach uwzględniono także loty swobodne wykonywane przez jednostki policyjne, żeby odwzorować tor nieregularny.
Równolegle powstają dokumenty o szerszym zasięgu: EUROCAE WG-115 opracowuje ED-286 i ED-322 dla środowiska lotniskowego, we współpracy z komitetem SC-238 przy FAA; ISO prowadzi prace nad 16746 z wytycznymi wdrożeniowymi dla użytkowników końcowych i 16747 dla producentów; DIN pracuje nad 5452-9; brytyjska NPSA wydała własny standard testowania DTI. Dla polskiego zamawiającego CWA 18150 jest dziś najbliższym punktem odniesienia, bo jest europejski, bezpłatny i napisany pod postępowanie, a nie pod laboratorium.
Ograniczenia tej metody
Metodyka, którą tu opisuję, ma granice i lepiej je znać przed wpisaniem jej do specyfikacji.
CWA 18150 obejmuje wykrywanie, śledzenie i identyfikację, a nie neutralizację. Cała warstwa efektorów pozostaje poza jej zakresem — nie ma w niej porównywalnych miar skuteczności zagłuszania czy przechwytu. Dla polskiego operatora jest to akurat mniejszy problem, bo warstwa efektorów i tak jest u nas ograniczona prawnie, ale nie należy przedstawiać tego dokumentu jako kompletnej odpowiedzi na pytanie tytułowe.
Status dokumentu to prenorma, nie norma zharmonizowana. CWA nie tworzy domniemania zgodności i nie można się na nie powołać jako na wymaganie prawne. Można je natomiast wpisać do specyfikacji jako metodę pomiaru — i to jest jego realna wartość.
Dane o rynku pochodzą z 2024 roku i z próby ograniczonej dostępnością informacji. Ze 260 zebranych systemów do analizy weszły 144 — te, dla których dało się uzyskać dość szczegółów. Rozkład technologii może być więc przesunięty w stronę dostawców bardziej otwartych informacyjnie.
Kategoryzacja sprawców opiera się na ocenie zamiaru, nie na ustaleniach postępowań. Proporcja „55 procent bez wrogiego zamiaru” jest wskazaniem kierunku, nie pomiarem. Istnieje też rozbieżność w wielkości zbioru pomiędzy materiałami projektu — ponad 200 incydentów europejskich w opracowaniu naukowym wobec 823 incydentów globalnych w komunikacie podsumowującym; nie udało mi się ustalić, czy to ten sam zbiór na różnych etapach.
Żadna metodyka nie zastępuje testu na własnym obiekcie. Wyniki z poligonu w Hiszpanii nie przenoszą się na zakład przemysłowy z masztami, halami i nasyconym widmem. Test odbiorczy w miejscu docelowym, nocą i przy normalnym obciążeniu radiowym, jest jedynym pomiarem, który dotyczy państwa obiektu.
Wnioski operacyjne
- Wybierz scenariusz odniesienia, zanim wyślesz zapytanie. Weź jeden z dziesięciu scenariuszy CWA 18150 albo napisz własny na tym samym szablonie. Wymagania wyprowadzone ze scenariusza dają się obronić przed kontrolą; wymagania przepisane z folderu — nie.
- Wpisz do specyfikacji metrykę, nie zasięg. Żądaj prawdopodobieństwa detekcji i wskaźnika fałszywych alarmów zmierzonych w tym scenariuszu, z podaniem typu statku powietrznego, prędkości, wysokości, pory doby i warunków atmosferycznych. Liczba kilometrów bez tych warunków nie znaczy nic.
- Zapytaj wprost o statek powietrzny nieemitujący. Poproś o wynik detekcji drona lecącego po trasie zaprogramowanej, z wyłączonym łączem, oraz drona sterowanego przewodem. Jeśli dostawca takiego wyniku nie ma, sensory z kategorii obejmującej 64 procent rynku nie pokrywają tego przypadku.
- Zażądaj surowych logów w otwartym formacie. Zespół COURAGEOUS opublikował format JSON dla danych DTI. Wpisanie go jako wymogu pozwala porównać oferty na tych samych danych i wykonać własny test odbiorczy bez pośrednictwa dostawcy.
- Rozpisz procedurę decyzyjną, zanim kupisz efektor. Kto stwierdza dopuszczalność, kto fizycznie uruchamia środek, w jakim czasie, kto podejmuje decyzję w nocy i w dzień wolny, i co się dzieje, gdy statek powietrzny po przerwaniu łącza rusza w stronę obiektu, a nie od niego. Ten punkt nie wymaga żadnego zakupu i jest wykonalny w tym tygodniu.
- Uzyskaj na piśmie stanowisko w sprawie statusu wyrobu. Przed ogłoszeniem postępowania obejmującego urządzenia zakłócające ustal, na jakiej podstawie oferowany sprzęt jest wprowadzany do obrotu. Zapewnienie handlowca nie jest podstawą.
- Policz etaty, nie sprzęt. W pięcioletnim rachunku największą pozycją nie jest cena systemu, tylko ciągła obsada. Zestawienie kosztów pokazaliśmy w osobnym materiale o ekonomii wdrożeń C-UAS.
- Zaplanuj test odbiorczy na własnym obiekcie — nocą, przy normalnym obciążeniu radiowym, z własnym dronem lub dronami wyposażonymi w rejestrator pozycji jako źródłem prawdy odniesienia. Bez tego odbierasz deklarację, nie zdolność.
- Załóż rejestr zdarzeń od pierwszego dnia pracy systemu. Data, godzina, warstwa, która wykryła, sposób weryfikacji, decyzja, skutek. Po roku ten rejestr jest jedyną rzetelną podstawą do rozbudowy albo do rezygnacji — i jedynym argumentem, którego nie da się podważyć przy kolejnym budżecie.
Podsumowanie
Pytanie tytułowe ma odpowiedź krótszą, niż sugeruje objętość folderów: dobry system antydronowy to ten, którego parametry zmierzono w scenariuszu odpowiadającym chronionemu obiektowi, metodą, którą można powtórzyć. Wszystko inne — liczba sensorów, rodzaj algorytmu, nazwa dostawcy — jest pochodną tej jednej rzeczy.
Rynek nie ułatwia tego zadania. Ponad połowa dostępnych rozwiązań jest jednosensorowa, a język materiałów sprzedażowych konsekwentnie zaciera różnicę między modalnością pomiarową a modułem programowym. Od 2024 roku istnieje jednak bezpłatna europejska metodyka, która pozwala przenieść ciężar dowodu na dostawcę — i to jest najważniejsza zmiana ostatnich lat dla osoby prowadzącej postępowanie.
Po stronie prawnej polski operator infrastruktury krytycznej działa od 4 lipca 2026 roku w nowym układzie, ale węższym, niż sugerowały relacje prasowe. Kompetencja do stwierdzenia dopuszczalności nie jest uprawnieniem do działania, a status wyrobu w przypadku urządzeń zakłócających pozostaje kwestią otwartą. Najsensowniejsza kolejność wydatków nie zmieniła się mimo nowelizacji: najpierw wykrywanie i rejestracja, potem procedura, a dopiero na końcu efektor.
Źródła
Nota o metodzie. Wszystkie twierdzenia liczbowe pochodzą z dokumentów, które otworzyłem i przeczytałem. Deklaracje producentów nie są w tym tekście używane jako źródło parametrów. Daty wejścia w życie aktów prawnych sprawdzono w Dzienniku Ustaw, nie w relacjach prasowych.
Normalizacja i badania
- CWA 18150:2024, Unmanned aircraft systems — Counter UAS — Testing methodology, CEN-CENELEC, publikacja listopad 2024 (komunikat CEN-CENELEC z 22.10.2024).
- De Cubber G., Doroftei D., Petsioti P., Koniaris A., Brewczyński K., Życzkowski M. (Instytut Optoelektroniki WAT), Roman R., Sima S., Mohamoud A., van de Pol J., Maza I., Ollero A., Church C. (INTERPOL), Popa C., Standardized Evaluation of Counter-Drone Systems: Methods, Technologies, and Performance Metrics, „Drones” 2025, nr 9(5), poz. 354, DOI 10.3390/drones9050354 — dostęp otwarty.
- Project COURAGEOUS, komunikat o publikacji prenormy, C-UAS Hub / SAE Media Group, październik 2024.
- EUROCONTROL, materiał warsztatowy C-UAS, listopad 2024 — zestawienie prac normalizacyjnych (EUROCAE WG-115, FAA SC-238, NPSA, DIN).
Akty prawne i stanowiska urzędowe
- Ustawa z dnia 29 maja 2026 r. o zmianie ustawy o zarządzaniu kryzysowym oraz niektórych innych ustaw, Dz.U. 2026 poz. 815; wejście w życie 4 lipca 2026 r.
- Urząd Komunikacji Elektronicznej, Komunikat w sprawie urządzeń zagłuszających, BIP UKE.
Redakcja NoFlyZone. Materiał ma charakter informacyjny i nie zastępuje audytu bezpieczeństwa ani porady prawnej. W Polsce uprawnienia do części działań wobec bezzałogowych statków powietrznych mają wyłącznie podmioty wskazane w ustawie.

Dodaj komentarz