„Identyfikacja pozytywna” zamiast wzrokowej. Czego dotyczy zapowiedź MON i czego ustawa wobec dronów już dziś nie wymaga

12 min czytania

Schemat: po prawej przerywana linia granicy, przy niej zakreskowany pas strefy; bursztynowy tor obiektu nadlatuje z zewnątrz, przecina granicę i wchodzi w głąb kraju. Na granicy celownik oznacza punkt decyzji na podstawie śladu radarowego ze stanowiska w lewym dolnym rogu; głębiej mniejszy okrąg z trójkątem przechwytującego oznacza punkt, w którym możliwy byłby kontakt wzrokowy. Czerwony odcinek między nimi oznacza przedział niepewności co do rodzaju obiektu.

23 września 2026 r. wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk zapowiedział w TVN24, że w Wojsku Polskim identyfikację wzrokową celu zastąpi „identyfikacja pozytywna”: dane radarowe i wejście obiektu w strefę zakazu lotów mają wystarczyć do użycia siły. Część omówień przedstawiła to jako odpowiedź na szybkie drony, do których pilot nie zdąży się zbliżyć. Ustawa o ochronie granicy państwowej wzrokowego potwierdzenia wobec dronów jednak nie wymaga, a decyzję o ich zniszczeniu pozwala przekazać dowódcom niższego szczebla. Kontakt wzrokowy zapisano w niej przy przechwytywaniu statków załogowych — a zapowiedź padła w dniu, w którym nad Braniewo wleciał rosyjski śmigłowiec Mi-8.

Ten tekst rozdziela trzy rzeczy, które w relacjach zlały się w jedno: co mówi obowiązujący przepis, co zapowiedział wiceminister i gdzie jedno może się zderzyć z drugim. Zapowiedź ma realną treść przede wszystkim wobec statków załogowych — i tam właśnie trafia na granice ustawowe, których wewnętrzna procedura wojskowa nie przesunie. Dla operatora obiektu cywilnego wniosek jest dwojaki: jego uprawnienia się nie zmieniają, ale szybsze użycie uzbrojenia nad wschodnią Polską zwiększa wagę scenariusza, który już raz się zmaterializował — szczątków spadających na ziemię.

Chronologia

  • 10 września 2026 — na wniosek Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych Polska Agencja Żeglugi Powietrznej uruchamia na wschodzie kraju strefę ograniczeń EP R134, ważną do 9 grudnia.
  • 17 września 2026 — po rosyjskim ataku dronowym na zachodnią Ukrainę, blisko polskiej granicy, Tomczyk informuje, że dowódca operacyjny wydał „rozkaz z preautoryzacją” na wypadek przekroczenia granicy. Tego samego dnia mówi, że „identyfikacja w czasach pokoju jest czymś absolutnie koniecznym”.
  • 23 września 2026 — rosyjski śmigłowiec Mi-8 wlatuje w rejonie Braniewa ok. 300 m w głąb polskiej przestrzeni powietrznej i przebywa w niej 42 sekundy. Wojsko go śledzi i podrywa myśliwce, uzbrojenia nie używa.
  • 23 września 2026, wieczorem — Tomczyk zapowiada w programie „Tak jest” w TVN24 zmianę procedur.
  • 24 września 2026 — media branżowe omawiają zapowiedź jako wniosek z wojny w Ukrainie, gdzie szybkie bezzałogowce mogą zaatakować, zanim pilot zbliży się do nich na odległość identyfikacji.

Cztery reżimy w jednej ustawie

Użycie siły wobec obiektów w polskiej przestrzeni powietrznej regulują art. 18b–18bo ustawy z 12 października 1990 r. o ochronie granicy państwowej (t.j. Dz.U. 2026 poz. 919). Ustawa nie zna jednego standardu identyfikacji. Zna cztery reżimy, zależnie od tego, co leci.

  • Obcy wojskowy statek powietrzny (art. 18b i 18ba). Przechwycenie „polega na identyfikacji obcego wojskowego statku powietrznego, nawiązaniu z nim łączności radiowej i kontaktu wzrokowego” oraz naprowadzeniu go albo wymuszeniu lądowania. Ustawa pozwala jednak zniszczyć statek bez tych czynności, gdy dokonuje zbrojnego ataku, manewruje na pozycję dogodną do ataku albo wykonuje lot rozpoznawczy mający atak umożliwić. Decyzję podejmuje Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych w formie rozkazu, a pilot samodzielnie — gdy jest atakowany albo gdy w jednej z tych trzech sytuacji stracił łączność z Dyżurnym Dowódcą Obrony Powietrznej.
  • Obcy cywilny statek powietrzny (art. 18bb–18bg). Procedura RENEGADE z trzema kategoriami: podejrzany, prawdopodobny i potwierdzony. Zniszczyć można wyłącznie „Potwierdzonego RENEGADE”, czyli statek „przechwycony i rozpoznany”, co do którego informacje potwierdzają „bez żadnych wątpliwości”, że ma posłużyć do ataku terrorystycznego — i tylko wtedy, gdy na pokładzie nie ma osób postronnych. Statek z pasażerami myśliwiec eskortuje.
  • Pociski rakietowe (art. 18bk). Rozkaz wydaje Dowódca Operacyjny, a gdy łączności nie ma albo sytuacja nie pozwala na rozkaz — dowódca środków obrony powietrznej. Ustawa przewiduje też pracę w trybie automatycznego startu rakiet przechwytujących.
  • Bezzałogowe statki powietrzne (art. 18bl). Dron, który przekroczył granicę i leci niezgodnie z przepisami, „może zostać zniszczony, unieruchomiony albo nad jego lotem może zostać przejęta kontrola”. Rozkaz wydaje Dowódca Operacyjny, adekwatnie do zagrożenia i z uwzględnieniem nadrzędności ochrony życia osób postronnych, przy czym „uprawnienie to może być delegowane na dowódców podległych”. Wolno przy tym użyć środków spoza wyposażenia Sił Zbrojnych.

Wobec dronów i pocisków rakietowych ustawa nie stawia wymogu identyfikacji wzrokowej. Kontakt wzrokowy pojawia się w niej wyłącznie przy przechwytywaniu statków załogowych. Dwie rzeczy są wspólne dla wszystkich reżimów i obie interesują operatora obiektu: o każdej takiej decyzji Dowódca Operacyjny niezwłocznie powiadamia Prezydenta (art. 18bm), a za szkody wyrządzone osobom trzecim odpowiada Skarb Państwa reprezentowany przez Ministra Obrony Narodowej (art. 18bo).

To, że ustawa nie wymaga wzrokowego potwierdzenia drona, nie znaczy jeszcze, że nie wymagały go procedury. Zasady użycia siły w dyżurach obrony powietrznej są niejawne, a część sił działa w natowskim systemie dowodzenia. Ustawa sama to odzwierciedla: właściwy organ NATO może, w uzgodnieniu z Dyżurnym Dowódcą Obrony Powietrznej, użyć sił wobec obcego statku wojskowego tylko w zakresie przechwycenia, a o środkach dalej idących decyduje Dowódca Operacyjny (art. 18bj ust. 9 i 10). Zapowiedź może więc dotyczyć właśnie tej niejawnej warstwy. Omówienia, które przedstawiają ją jako zniesienie wymogu wobec dronów, mówią jednak najwyżej o procedurach — nie o prawie.

Co zapowiedział wiceminister — i czego nie powiedział

Według relacji TVN24 Tomczyk powiedział: „Zmieniamy w tej chwili procedury w Wojsku Polskim i zamiast identyfikacji wzrokowej czy identyfikacji wizualnej będzie tak zwana identyfikacja pozytywna”. I dalej: „jeżeli pilot będzie miał informację na przykład radarową, a także obiekt przekroczy albo wkroczy w strefę zakazu lotów, to będzie to podstawa dla dowódcy operacyjnego i dla pilota do użycia siły”.

Wiceminister nie powiedział, jakich obiektów zmiana dotyczy, w jakim dokumencie zostanie zapisana, od kiedy ma obowiązywać ani jak zdefiniowano „identyfikację pozytywną” — ustawa takiej definicji nie zawiera. Media branżowe odczytały zapowiedź jako odpowiedź na drony. Najmocniejszą przesłanką co do adresata zmiany jest jednak kalendarz, nie słowa: wypowiedź padła tego samego dnia, w którym przestrzeń naruszył załogowy śmigłowiec — a wobec takich obiektów ustawa wiąże przechwycenie z kontaktem wzrokowym.

Dwie wypowiedzi tego samego rozmówcy trzeba przy tym czytać osobno. 17 września Tomczyk mówił, że „identyfikacja w czasach pokoju jest czymś absolutnie koniecznym”, ze względu na ryzyko pomyłki — na przykład zestrzelenia cywilnej awionetki. Sześć dni później zapowiedział jej zastąpienie. Żadna oficjalna wypowiedź dotąd tych dwóch ocen nie pogodziła.

Osobną niejasność zostawia sam próg. Tomczyk mówił o „strefie zakazu lotów”, tymczasem na wschodzie obowiązuje dziś strefa ograniczeń EP R134: nocą zakaz lotów cywilnych jest w niej całkowity, w dzień latać mogą m.in. cywilne drony poza strefami identyfikacji obrony powietrznej Białorusi i Ukrainy. Który obszar ma wyznaczać próg użycia siły, zapowiedź nie mówi.

Gdzie procedura spotyka się z ustawą

Wewnętrzna procedura wojskowa może doprecyzować, jak działać w granicach ustawy. Nie może tych granic przesunąć. Z tej perspektywy zapowiedź wygląda różnie dla każdego z reżimów.

  • Statki cywilne. Jeśli „identyfikacja pozytywna” ma obejmować także je, trafia na art. 18bf: zniszczenie wymaga statku przechwyconego i rozpoznanego, bez osób postronnych na pokładzie. Ślad radarowy i wejście w strefę tego warunku nie spełniają. Taka zmiana wymagałaby nowelizacji ustawy albo dotyczyłaby tylko wcześniejszych etapów — poderwania myśliwców i samego przechwycenia.
  • Statki wojskowe. Ustawa już dziś dopuszcza zniszczenie bez przechwycenia przy ataku, manewrze do ataku i locie rozpoznawczym. „Identyfikacja pozytywna” może być sposobem ustalania tych okoliczności bez zbliżania się do celu. Otwarte pozostaje pytanie, czy sam ślad radarowy i przekroczenie granicy strefy wystarczą, by uznać, że statek „manewruje na pozycję dogodną do ataku”. Ustawa tego nie przesądza, zapowiedź również.
  • Drony i rakiety. Po stronie prawa zmienia się najmniej, bo ustawa i tak pozwala działać bez wzrokowego potwierdzenia. Praktyczna zmiana zależy od treści niejawnych procedur, których nie znamy.

Warto przy tym pamiętać, co radar mówi, a czego nie. Ślad radarowy daje położenie, wysokość i ruch obiektu. O tym, czym obiekt jest, rozstrzyga dopiero klasyfikacja, wykonywana na krótszym dystansie niż samo wykrycie — co opisaliśmy w filarze działu, Jak radar odróżnia ptaka od drona?. „Identyfikacja pozytywna” oparta na radarze to w istocie decyzja o tym, ile niepewności co do rodzaju obiektu uznaje się za akceptowalną. Tym bardziej potrzebna jest jawna definicja.

Co to znaczy dla operatora obiektu na wschodzie

Uprawnienia obiektu cywilnego się nie zmieniają. Zapowiedź dotyczy lotnictwa wojskowego i Dowódcy Operacyjnego. Kto w obiekcie cywilnym może oddziaływać na drona i na jakiej podstawie — art. 156ze Prawa lotniczego i pracownicy specjalistycznych uzbrojonych formacji ochronnych — opisaliśmy w tekście o kompetencjach personelu, a ścieżkę decyzji o urządzeniach zakłócających z ustawy o zarządzaniu kryzysowym — w tekście o jammerze w rękach operatora infrastruktury krytycznej. Przepis art. 18bl ust. 4, pozwalający wojsku użyć środków spoza własnego wyposażenia, dotyczy rozkazu Dowódcy Operacyjnego i nie tworzy uprawnień dla nikogo innego.

Każde zniszczenie w powietrzu kończy się upadkiem na ziemię. Ustawa każe wskazać w rozkazie uzbrojenie lub środek, który zminimalizuje niepożądane szkody (art. 18b ust. 5, art. 18bl ust. 3), ale ryzyka nie usuwa. Scenariusz szczątków na terenie obiektu nie jest teoretyczny — przypomina o tym upadek i eksplozja drona w Osinach. Jego miejsce jest w analizie ryzyka obiektu, a nie w komentarzach po fakcie.

Za szkody odpowiada Skarb Państwa, reprezentowany przez Ministra Obrony Narodowej (art. 18bo). Dla operatora oznacza to jedno: dokumentacja szkód — nagrania, zdjęcia, protokół, świadkowie — musi powstać od pierwszej minuty, bo na niej oprze się roszczenie.

Strefa EP R134 dotyczy także własnych dronów obiektu. Od 10 września do 9 grudnia 2026 r. (23:59 UTC), od ziemi do FL95, nocą obowiązuje w niej całkowity zakaz lotów cywilnych. W dzień cywilne drony mogą latać bez naruszania stref identyfikacji Białorusi i Ukrainy, a loty w ochronie infrastruktury krytycznej — po koordynacji z dyżurną służbą operacyjną Centrum Operacji Powietrznych. Wlot w aktywną strefę bez spełnienia warunków jest naruszeniem Prawa lotniczego. Przy procedurze opartej na śladzie radarowym nieskoordynowany dron obiektu może zostać wzięty za intruza.

Czego nie wiemy

  • W jakim dokumencie ma się znaleźć zmiana i czy będzie jawna. Nie ma komunikatu MON ani Dowództwa Operacyjnego — jest wypowiedź telewizyjna.
  • Jakich obiektów dotyczy. Wiceminister tego nie sprecyzował; media wiążą zapowiedź z dronami, kalendarz — ze statkami załogowymi.
  • Jak zdefiniowano „identyfikację pozytywną”. Ustawa definicji nie zawiera, nie podano kryteriów: sensorów, profilu lotu, odpowiedzi transpondera.
  • Jak zmiana ma się do art. 18bf i do natowskich zasad dyżurów. Ustawa wiąże zniszczenie statku cywilnego z przechwyceniem i rozpoznaniem, a część decyzji zależy od struktur NATO.
  • Czy dotychczasowe procedury wymagały wzrokowego potwierdzenia drona. Ustawa nie; procedury są niejawne.
  • Od kiedy i z jakim szkoleniem. Nie podano terminu wdrożenia ani informacji o przygotowaniu pilotów i obsad stanowisk dowodzenia.

Te luki mają konsekwencje praktyczne. Trzecia decyduje o tym, czy o losie obiektu w powietrzu przesądza pewność, czy prawdopodobieństwo — i z jakim marginesem błędu. Czwarta — o tym, czy zapowiedź w ogóle może objąć statki cywilne bez zmiany ustawy. Pierwsza — o tym, czy operatorzy obiektów kiedykolwiek poznają zasady, od których zależy, co i gdzie może spaść na ich teren.

Wnioski operacyjne

  1. Nie zmieniaj własnej procedury antydronowej na podstawie tej zapowiedzi. Dotyczy ona lotnictwa wojskowego; uprawnienia obiektu cywilnego wyznaczają nadal art. 156ze Prawa lotniczego i art. 6zj ustawy o zarządzaniu kryzysowym.
  2. Sprawdź, czy obiekt leży w strefie EP R134, i wstrzymaj nocne loty własnych dronów do 9 grudnia 2026 r. Nocą zakaz lotów cywilnych jest w niej całkowity.
  3. Uzgodnij tryb koordynacji dziennych lotów z dyżurną służbą operacyjną Centrum Operacji Powietrznych teraz, jeśli dron służy u Ciebie ochronie infrastruktury krytycznej — a nie w dniu incydentu.
  4. Dopisz do analizy ryzyka scenariusz szczątków zestrzelonego obiektu na terenie obiektu i w strefie buforowej, ze wskazaniem miejsc, w których upadek oznacza zatrzymanie procesu albo ewakuację.
  5. Zapisz w procedurze postępowanie po upadku szczątków: odizolowanie miejsca bez dotykania, bo możliwy jest ładunek; powiadomienie Policji; zabezpieczenie nagrań; dokumentacja szkód pod roszczenie wobec Skarbu Państwa reprezentowanego przez MON.
  6. Ustal, kto i pod jaki numer zgłasza obserwacje, z jakimi danymi — godzina, kierunek, przybliżona wysokość. Dlaczego ogólny numer alarmowy bywa za mało, pokazaliśmy przy zdarzeniu w Redzikowie.
  7. Nie wpisuj „identyfikacji pozytywnej” do dokumentów ani specyfikacji zamówień, dopóki MON nie opublikuje definicji. Termin bez definicji to kryterium, którego nie da się sprawdzić w teście odbiorczym.
  8. Wpisz do kalendarza 9 grudnia 2026 r., dzień wygaśnięcia EP R134, i sprawdź wtedy w NOTAM i w aplikacji DroneTower, czy strefę przedłużono albo zmieniono.

Podsumowanie

Zapowiedź „identyfikacji pozytywnej” jest mniej przełomowa wobec dronów, niż wynikało z omówień, i bardziej problematyczna wobec statków załogowych, niż wynikało z samej wypowiedzi. Ustawa już dziś pozwala niszczyć drony i pociski rakietowe bez wzrokowego potwierdzenia, a wymóg kontaktu wzrokowego wiąże z przechwytywaniem samolotów i śmigłowców — w przypadku statków cywilnych czyniąc z rozpoznania warunek zniszczenia.

Dopóki MON nie pokaże dokumentu, nie wiadomo, co dokładnie się zmienia. Wiadomo natomiast, czego zmiana nie może dotyczyć bez nowelizacji ustawy. Dla operatora obiektu praktyczne konsekwencje leżą gdzie indziej: w strefie EP R134, w scenariuszu szczątków i w procedurze po zdarzeniu.

Ten tekst należy do działu identyfikacji, którego filarem jest Jak radar odróżnia ptaka od drona?. Kto w obiekcie może działać i na jakiej podstawie — w tekście o kompetencjach personelu. Szerszy kontekst naruszeń polskiej przestrzeni powietrznej: Upadki rosyjskich dronów w Polsce.

Źródła

  • Akty prawne: Obwieszczenie Marszałka Sejmu RP z 3 lipca 2026 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu ustawy o ochronie granicy państwowej (Dz.U. 2026 poz. 919), art. 18b–18bo; ustawa z 3 lipca 2002 r. — Prawo lotnicze, art. 156ze; ustawa z 26 kwietnia 2007 r. o zarządzaniu kryzysowym, art. 6zj.
  • Wypowiedzi: TVN24, relacja z programu „Tak jest”, 23.09.2026; RMF24, 17.09.2026; PAP za wnp.pl, 17.09.2026.
  • Incydent Mi-8: TVN24, 23.09.2026; Defence24, Aleksander Olech, 24.09.2026.
  • Strefa EP R134: RMF24, 3.09.2026; Polsat News, 3.09.2026 (NOTAM D6372/26, N6372/26); dziennik.pl, 4.09.2026 (koordynacja lotów w ochronie infrastruktury).
  • Omówienia: Defence24, Artur Marciniak, „Nowe procedury dla polskich myśliwców”, 24.09.2026.

Redakcja NoFlyZone. Materiał ma charakter informacyjny i nie zastępuje audytu ani porady prawnej. Uprawnienia do części opisanych działań mają w Polsce wyłącznie podmioty wskazane w ustawie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *