Kiedy nad obiektem pojawia się dron, rozmowa niemal zawsze schodzi na to, czym go zatrzymać. Tymczasem statek powietrzny prędzej czy później odleci albo wyląduje, a sprawa pozostaje otwarta tak długo, jak długo nie wiadomo, kto nim sterował. Bez pozycji operatora nie ma kogo wylegitymować, nie ma materiału dla policji i nie ma odpowiedzi na pytanie, czy lot był nieostrożnością, czy rozpoznaniem. 15 września 2026 r. przy bazie w Redzikowie wojsko ustaliło miejsce, z którego działał operator, i przekazało sprawę policji — to jeden z najlepiej potwierdzonych elementów całego zdarzenia.
Ten tekst traktuje lokalizację operatora jako osobne zadanie w łańcuchu ochrony — z własnymi metodami, własnymi ograniczeniami i własną miarą, której w specyfikacjach zwykle się nie zapisuje. Teza jest jedna: większość metod nie mierzy położenia człowieka, tylko odczytuje to, co podaje o nim urządzenie, albo namierza nadajnik, który trzyma w ręku. Różnica między pozycją zadeklarowaną a zmierzoną decyduje o tym, dokąd pojedzie patrol i czy kogoś tam zastanie.
Co wiemy o tej czynności z Redzikowa
Według komunikatu MON z 22 września 2026 r. dron został wykryty, ustalono miejsce, z którego działał operator, a o zdarzeniu zgodnie z procedurą powiadomiono służby, w tym policję. Lot trwał około pięciu minut. Na tym informacje potwierdzone się kończą. Resort nie ujawnił, jaką metodą ustalono pozycję operatora, ani ile to trwało — powołuje się na niejawność rozwiązań ochronnych. Nie ma też komunikatu policji o tym, czy operatora zastano na miejscu i czy zabezpieczono sprzęt; Radio Gdańsk w dniu publikacji komunikatu wciąż czekało na odpowiedź słupskiej komendy w tej sprawie.
Dlatego Redzikowo nie posłuży tu za przykład konkretnej technologii i nie należy z niego wnioskować, że zadziałał ten czy inny czujnik. Posłuży za coś innego: pokazuje, że w reakcji na drona w strefie to ustalenie pozycji operatora zamienia obserwację w sprawę, którą może przejąć policja. Przebieg zdarzenia i spór o reakcję wojska opisaliśmy w tekście Dron przy bazie w Redzikowie. Co potwierdzone, co dopisane i czy telefon na 112 był błędem.
Gdzie ta czynność leży w łańcuchu
W serwisie rozdzielamy trzy zadania: wykrycie, klasyfikację i identyfikację. Identyfikacja to wskazanie konkretnej maszyny albo jej operatora — model, numer seryjny, pozycja pilota. W przewodniku po sensorach C-UAS pokazaliśmy, że dostęp do niej mają tylko te warstwy, które wymagają, żeby dron coś nadawał. Lokalizacja operatora jest najbardziej praktyczną częścią identyfikacji: z numeru seryjnego nie wynika, dokąd wysłać patrol, z pozycji — tak.
Ta czynność biegnie równolegle do oddziaływania na platformę, a nie po nim. Neutralizacja kończy lot; lokalizacja operatora pozwala zamknąć incydent. Unieruchomiony dron bez ustalonego operatora to dowód rzeczowy bez sprawcy. Operator ustalony przy dronie, który odleciał, to sprawa z adresatem. Dla oceny ryzyka ma to znaczenie podwójne: dopiero wiedza o tym, kto latał, pozwala odróżnić przypadkowego użytkownika od kogoś, kto sprawdzał reakcję obiektu.
Pozycja zadeklarowana: Remote ID i telemetria producenta
Pierwsza rodzina metod niczego nie mierzy. Odczytuje dane, które statek powietrzny nadaje o sobie sam.
Remote ID. Od 1 stycznia 2024 r. drony z oznaczeniem klasy C1, C2 i C3 oraz, co do zasady, drony wykonujące operacje w kategorii szczególnej muszą latać z aktywną bezpośrednią zdalną identyfikacją; systemy takie mają też klasy C5 i C6. Według EASA transmisja zawiera numer seryjny drona, numer rejestracyjny operatora, położenie drona oraz pozycję pilota albo — jeśli ta jest niedostępna — punkt startu. Dane odbiera się aplikacją na smartfonie, a powiązanie numeru rejestracyjnego z konkretną osobą wymaga sięgnięcia do rejestru, do którego dostęp mają organy. Wyjątek jest istotny: drony wprowadzone do obrotu bez oznaczenia klasy mogą nadal latać w podkategorii A1 (poniżej 250 g) i A3 (poniżej 25 kg), a Remote ID jest dla nich jedynie zalecane. Brak sygnału Remote ID nie oznacza więc ani złego zamiaru, ani braku drona — oznacza tylko, że ta droga do operatora jest zamknięta.
Telemetria producenta. Drony DJI — co najmniej modele badane w latach 2022–2023 — nadają dodatkowo własny protokół identyfikacyjny, DroneID. Zespół z Ruhr-Universität Bochum i CISPA wykazał w pracy przedstawionej na konferencji NDSS w 2023 r., że pakiety tego protokołu nie są szyfrowane i ujawniają położenie drona, punkt startu oraz pozycję pilota, a do ich odbioru wystarcza radio programowalne dostępne na rynku cywilnym. Brak szyfrowania producent przyznał już w 2022 r., po tym, jak niezależny badacz zademonstrował odczyt pakietów. Ta sama praca pokazała drugą stronę: transmisję da się wyłączyć, a pozycję pilota podrobić zwykłą aplikacją fałszującą GPS — przez co, jak piszą autorzy, dane przekazywane w ten sposób organom stają się wątpliwe. Firmowy odbiornik tego protokołu, AeroScope, DJI wycofało z produkcji i sprzedaży w marcu 2023 r.
Obie drogi łączy jedna cecha. Pozycja pilota w tych transmisjach jest oświadczeniem urządzenia, a nie pomiarem — pochodzi z odbiornika nawigacji satelitarnej w aparaturze albo w telefonie operatora. Wobec kogoś, kto nie ingerował w sprzęt, jest dokładna i dostępna bez żadnej infrastruktury poza odbiornikiem. Wobec kogoś, kto ingerował, jest bezwartościowa albo — co gorsze — wskazuje przypadkową osobę. A ponieważ Remote ID może zamiast pozycji pilota podawać punkt startu, operator mógł się od tego miejsca oddalić.
Ile to jest warte w praktyce? Przegląd ponad dwustu incydentów europejskich z projektu COURAGEOUS, który omawialiśmy w analizie architektury systemu antydronowego, przypisał 55 proc. zdarzeń operatorom łamiącym przepisy bez wrogiego zamiaru — z zastrzeżeniem, że to ocena ekspercka, a nie ustalenia postępowań. Jeśli ta proporcja jest choćby w przybliżeniu trafna, pozycja zadeklarowana rozwiązuje znaczną część zwykłych zdarzeń i zawodzi dokładnie tam, gdzie stawka jest najwyższa. Tak należy czytać pozorną sprzeczność między dwoma zdaniami, które oba są prawdziwe: Remote ID daje pozycję pilota i Remote ID nie chroni przed przeciwnikiem.
Pozycja zmierzona: namiar, tor lotu, obserwacja
Druga rodzina metod nie pyta urządzenia o zdanie. Metody pomiarowe nie zależą od dobrej woli operatora, ale dają obszar zamiast punktu i każda ma własny warunek wstępny.
Namiar radiowy na aparaturę sterującą. Odbiornik detekcji radiowej może wskazać kierunek, z którego nadaje aparatura operatora; dwa lub więcej stanowisk dają przecięcie kierunków. Metody oparte na różnicy czasu dotarcia sygnału wymagają kilku odbiorników zsynchronizowanych z dużą dokładnością, metody kątowe — odbiorników z szykami antenowymi. Namierza się nadajnik w ręku operatora, nie drona, i to jest zaleta tej metody. Ograniczenia są jednak twarde. Aparatura musi nadawać w chwili pomiaru. W terenie zabudowanym, bez bezpośredniej widoczności, sygnał dociera wieloma drogami naraz i — jak piszą autorzy prac nad tą metodą z singapurskiego A*STAR — klasyczne metody kątowe i czasowe mogą wtedy nie dawać dokładnego wyniku. Jedyna próba polowa z opisanymi warunkami, jaką znaleźliśmy, dała błąd lokalizacji aparatury rzędu 11 m w 90 proc. pomiarów — ale na otwartym trawniku, przy czterech czujnikach rozstawionych w kwadracie 50 na 50 m, inną metodą niż kątowa czy czasowa. To obraz możliwości w warunkach wzorcowych, a nie parametr, którego można oczekiwać przy ogrodzeniu zakładu.
Początek toru. Radar albo tor optyczny, który śledzi drona od pierwszych sekund, wskazuje rejon, z którego ten się wzbił. Trzeba jednak pamiętać o dwóch różnicach. Pierwszy punkt toru to miejsce, w którym czujnik zaczął widzieć drona, a nie miejsce startu — a lot tuż nad terenem jest dla radaru najtrudniejszy, co opisaliśmy przy klasyfikacji radarowej. Punkt startu z kolei nie musi być pozycją operatora w chwili zdarzenia. Warto natomiast wiedzieć, że wiele popularnych konstrukcji po utracie łącza wraca po prostej do punktu startu, o czym pisaliśmy przy zakłócaniu sygnału — obserwacja takiego powrotu też jest informacją o rejonie startu.
Obserwacja i patrol. Metoda najwolniejsza i jedyna, która daje coś więcej niż współrzędne: obraz człowieka z aparaturą, pojazd, świadków. To ona zamienia wskazanie z konsoli w czynność, którą policja może wykonać, i w materiał, który przetrwa w postępowaniu.
Metody obu rodzin się nie wykluczają, tylko zawężają nawzajem obszar poszukiwań: deklaracja wskazuje punkt, namiar potwierdza go albo podważa niezależnym pomiarem, kamera lub patrol potwierdzają na miejscu. Rozbieżność między pozycją zadeklarowaną a zmierzoną jest najcenniejszą informacją, jaką system może podać — bywa sygnałem ingerencji w sprzęt i powinna podnosić ocenę zdarzenia, a nie być uśredniana.
Gdzie lokalizacja operatora zawodzi
Każda z opisanych metod ma warunek wstępny. Poniżej sytuacje, w których nie jest spełniony — opisane z perspektywy obrońcy i na poziomie kategorii.
- Łącze światłowodowe. Dron sterowany przez włókno nie emituje niczego: nie ma Remote ID do odczytania ani aparatury do namierzenia. Zostają dwie rzeczy, których dron radiowy nie daje — operator musi się znajdować w promieniu długości przewodu, a samo włókno zostaje w terenie jako ślad prowadzący w jedną stronę.
- Lot bez aktywnego łącza. Dron na trasie wgranej przed startem nie potrzebuje aparatury w powietrzu. Nie ma czego namierzyć; zostaje początek toru, o ile czujniki go widziały.
- Łącze przez sieć komórkową albo przekaźnik. Namiar wskazuje wtedy nadajnik pośredni, a nie człowieka. Operator może być daleko zarówno od obiektu, jak i od drona.
- Deklaracja podrobiona. Pozycję pilota w telemetrii da się sfałszować. System, który traktuje ją jak pomiar, może skierować patrol do przypadkowej osoby.
- Gęsta zabudowa. Odbicia sygnału rozmywają namiar; obszar poszukiwań rośnie tam, gdzie jego przeszukanie trwa najdłużej.
Pierwszy z tych przypadków jest kontrapunktem najważniejszym. Dron na światłowodzie zabiera obie rodziny radiowe naraz — obrona oparta w całości na warstwie radiowej traci wtedy jednocześnie wykrycie i lokalizację operatora, czyli dwie zdolności, które w ofertach bywają sprzedawane jako jedna. Pozostaje obrońcy to, co najstarsze: obserwacja, patrol i obchód. Bilans tej konstrukcji rozpisaliśmy w tekście o dronach FPV sterowanych światłowodem.
Co wolno zrobić z ustaloną pozycją
Uprawnienia wobec drona i wobec człowieka to dwie różne podstawy prawne. Art. 156ze Prawa lotniczego określa, kiedy i kto może zniszczyć, unieruchomić albo przejąć kontrolę nad bezzałogowcem — między innymi przy operacji wbrew zakazowi w strefie ustanowionej nad chronionymi obiektami Sił Zbrojnych albo obiektami istotnymi dla bezpieczeństwa lub obronności państwa. W katalogu uprawnionych są m.in. żołnierze, policjanci i pracownicy ochrony specjalistycznych uzbrojonych formacji ochronnych; szczegóły rozpisaliśmy w tekście o kompetencjach personelu. Przepis dotyczy statku powietrznego, nie osoby, która nim steruje.
Wobec człowieka obowiązują zwykłe kompetencje. Uprawnienia pracownika ochrony, w tym ujęcie osoby stwarzającej w sposób oczywisty bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia albo chronionego mienia w celu niezwłocznego oddania jej policji, ustawa o ochronie osób i mienia wiąże z granicami chronionych obiektów i obszarów (art. 36). Operator stojący za ogrodzeniem, na terenie publicznym albo cudzym, jest więc sprawą policji — i w Redzikowie sprawę również przekazano policji. Zadanie ochrony obiektu sprowadza się do tego, żeby policja dostała pozycję szybko, w formacie, z którego da się skorzystać, i z opisem, który pozwoli rozpoznać właściwą osobę.
Pozycja pilota to dane osobowe. RODO wymienia dane o lokalizacji wprost wśród identyfikatorów osoby fizycznej (art. 4 pkt 1). Zapis z konsoli zawierający pozycję pilota, numer rejestracyjny operatora czy obraz z kamery jest więc przetwarzaniem danych osobowych — z pytaniami o dostęp, okres przechowywania i tryb przekazania policji, na które procedura powinna odpowiadać przed pierwszym zdarzeniem. Osobną kwestią jest dekodowanie firmowej telemetrii przez podmiot prywatny: rozstrzygnięcia regulatora w tej sprawie nie znaleźliśmy, więc jest to pytanie do prawnika przed zakupem, a nie po nim.
Miara, której nie ma w specyfikacji
Lokalizację operatora opisują dwie liczby: czas od wykrycia do wskazania pozycji i wielkość obszaru, w którym operator się znajduje. Obie mają sens tylko razem z warunkami — typem łącza, liczbą i rozmieszczeniem stanowisk, terenem, odległością operatora od obiektu — i osobno dla każdej metody. Obie trzeba też zestawić z trzecią liczbą, na którą dostawca systemu nie ma wpływu: czasem dojazdu patrolu.
Czas lokalizacji, przekazania i dojazdu musi zmieścić się w czasie lotu i zwijania sprzętu przez operatora. W Redzikowie cały lot trwał około pięciu minut. Nie wiemy, jak ten budżet rozłożył się w tamtym zdarzeniu, i dlatego jest to dobre ćwiczenie dla własnego obiektu: rozpisać składniki z realnymi wartościami i sprawdzić sumę. Jeśli się nie mieści, najtańszą poprawą bywa nie nowy czujnik, tylko krótszy tor przekazania — bezpośredni kontakt do dyżurnego policji zamiast ogólnego numeru alarmowego.
Pomocna jest tu prenorma CWA 18150:2024, która wprowadza wspólną metodykę testowania systemów C-UAS w zakresie wykrywania, śledzenia i identyfikacji. Przed testem odbiorczym warto sprawdzić, czy wybrany scenariusz obejmuje lokalizację operatora — a jeśli nie, dopisać ją jako osobny pomiar.
Czego nie wiemy
- Jaką metodą i w jakim czasie ustalono pozycję operatora w Redzikowie. MON nie ujawnia szczegółów rozwiązań ochronnych. Bez tego nie da się ocenić, czy zadziałała metoda deklaratywna, pomiarowa czy obserwacja.
- Czy policja zastała operatora i jakie czynności podjęła. W dniu publikacji komunikatu MON nie było informacji policji; Radio Gdańsk czekało na odpowiedź komendy w Słupsku.
- Jaka jest dokładność namiaru aparatury w polskich warunkach terenowych. Dostępne publicznie prace to głównie symulacje i próby w terenie otwartym; pomiarów w zabudowie z opisanymi warunkami nie znaleźliśmy.
- Jaka część dronów latających w Polsce nadaje Remote ID. Drony bez oznaczenia klasy wolno eksploatować bez tej transmisji, a publicznych danych o strukturze floty nie znaleźliśmy.
- Jaki jest status prawny dekodowania telemetrii firmowej przez podmiot prywatny. Nie znaleźliśmy rozstrzygnięcia regulatora ani orzecznictwa.
Te luki mają konsekwencje praktyczne. Pierwsze dwie decydują o tym, czy Redzikowo jest przykładem skutecznego łańcucha, czy tylko jego skutecznego początku. Trzecia decyduje o tym, czy namiar wystarczy do wysłania patrolu pod konkretny adres, czy tylko do zawężenia poszukiwań. Czwarta i piąta — o tym, ile jest wart najtańszy element całej układanki: odbiornik Remote ID i telemetrii.
Wnioski operacyjne
- Wpisz lokalizację operatora do procedury jako osobne zadanie — z przypisaną osobą, metodą i miarą czasu. Procedura, która kończy się na „dron odleciał”, zostawia incydent otwarty.
- Rozdziel w konsoli i w raporcie pozycję zadeklarowaną od zmierzonej. Pozycja pilota z Remote ID albo z telemetrii producenta to wskazówka do weryfikacji, a nie podstawa do wskazania konkretnej osoby.
- Traktuj rozbieżność między deklaracją a namiarem jako sygnał podwyższający ocenę zdarzenia, a nie jako błąd pomiaru do uśrednienia.
- Rozpisz budżet czasu — lokalizacja, przekazanie, dojazd — i porównaj sumę z typowym czasem lotu nad Twoim obiektem. Zadanie na godzinę, bez zakupów.
- Uzgodnij z właściwą komendą policji kanał i format przekazania pozycji — współrzędne, opis miejsca, opis osoby i pojazdu — i przećwicz to razem z nią.
- Nie wysyłaj ochrony poza ogrodzenie do konfrontacji z operatorem. Uprawnienia pracownika ochrony wiążą się z granicami obiektu; poza nimi rolą ochrony jest wskazanie i dokumentowanie, najlepiej z terenu obiektu, do czasu przybycia policji.
- Zapisz zasady przetwarzania danych z konsoli: kto ma dostęp do pozycji pilota i nagrań, jak długo je przechowujesz i w jakim trybie przekazujesz policji.
- Zażądaj od dostawcy czasu do wskazania pozycji operatora i obszaru niepewności osobno dla każdej metody, z typem łącza, liczbą stanowisk, terenem i odległością, oraz opisu działania systemu wobec łącza bez emisji radiowej. Jeśli system opiera się na odbiorniku AeroScope albo na jednym protokole firmowym, zapytaj o ścieżkę przejścia na odbiór otwartego Remote ID.
- Dopisz do instrukcji obchodu ślady materialne — włókno na ogrodzeniu, przewód w zaroślach, przy drodze dojazdowej — i kieruj takie zgłoszenia do tego samego rejestru co obserwacje dronów.
Podsumowanie
Lokalizacja operatora nie jest dodatkiem do wykrywania ani skutkiem ubocznym neutralizacji. Jest osobną czynnością, od której zależy, czy zdarzenie z dronem zamieni się w sprawę z adresatem. W Redzikowie ta czynność została wykonana; nie wiemy jeszcze, czy łańcuch doszedł do końca.
Najtańsze metody — Remote ID i telemetria producenta — działają wobec użytkowników, którzy niczego nie ukrywają, i podają pozycję zadeklarowaną, a nie zmierzoną. Metody pomiarowe nie zależą od dobrej woli operatora, ale dają obszar zamiast punktu i wymagają, żeby aparatura nadawała. Dron na światłowodzie zabiera obie rodziny naraz i zostawia obrońcy patrol, obchód i ślad w terenie.
Ten tekst rozwija dział identyfikacji, którego punktem wyjścia jest filar Jak radar odróżnia ptaka od drona?. Możliwości i ograniczenia środków wobec samej platformy opisujemy w przeglądzie metod neutralizacji. Kartoteka zdarzenia: Dron w strefie zakazu lotów przy bazie w Redzikowie.
Źródła
- Oficjalne i prawne: komunikat Ministerstwa Obrony Narodowej z 22.09.2026 w relacjach: TVN24, Dron w pobliżu amerykańskiej bazy wojskowej w Redzikowie. Jak zadziałało wojsko?, 22.09.2026; Radio Gdańsk, Dron przy amerykańskiej bazie w Redzikowie. Jest komunikat MON, 22.09.2026; RMF24, Pytania i kpiny po incydencie z dronem w Redzikowie. MON reaguje, 22.09.2026. EASA, Remote identification will become mandatory for drones across Europe, 28.11.2023; EASA, Drone Open Category — applicable requirements to fly from the 1st of January 2024. Ustawa z 3 lipca 2002 r. — Prawo lotnicze (t.j. Dz.U. 2025 poz. 1431), art. 156ze. Ustawa z 22 sierpnia 1997 r. o ochronie osób i mienia (t.j. Dz.U. 2025 poz. 532), art. 36. Rozporządzenie (UE) 2016/679 (RODO), art. 4 pkt 1.
- Publikacje naukowe: N. Schiller, M. Chlosta, M. Schloegel, N. Bars, T. Eisenhofer, T. Scharnowski, F. Domke, L. Schönherr, T. Holz, Drone Security and the Mysterious Case of DJI’s DroneID, Network and Distributed System Security Symposium (NDSS) 2023, DOI 10.14722/ndss.2023.24217. Y. Wang, Y. Zeng, S. Sun, P. H. Tan, Y. Ma, E. Kurniawan, Drone Controller Localization Based on RSSI Ratio, Sensors 23(11), 5163 (2023), DOI 10.3390/s23115163 — próba polowa: teren trawiasty, cztery czujniki w kwadracie 50 × 50 m. Y. Wang, Y. Zeng, P. H. Tan, S. Sun, Y. Ma, Drone Controller Localization Based on TDoA, arXiv:2510.02622 (2025) — wyniki symulacyjne.
- Branżowe: DroneXL, DJI Drones Transmit Location Data Unencrypted For Aeroscope, 9.05.2022; DroneDJ, DJI halts production of its AeroScope drone detection product, 5.03.2023; DroneLife, As Remote ID Approaches, DJI Discontinues AeroScope, 6.03.2023.
- Teksty NoFlyZone: przewodnik po sensorach C-UAS; analiza architektury systemu antydronowego (dane projektu COURAGEOUS, CWA 18150:2024); drony FPV sterowane światłowodem; zakłócanie sygnału dronów; kompetencje personelu (art. 156ze); Redzikowo — analiza i kartoteka zdarzenia.
Redakcja NoFlyZone. Materiał ma charakter informacyjny i nie zastępuje audytu ani porady prawnej. Uprawnienia do części opisanych działań mają w Polsce wyłącznie podmioty wskazane w ustawie.

Dodaj komentarz